Jeszcze pomóc ci jestem gotowy,
Jeszcze w żagle dmie spokojna bryza,
Długo Troi gród pod Priamem samowładnym
Gdy w noc na Troję z brzucha konia wyleciała
I w ową noc, gdy krew lał oszczep, miecz i sztylet,
I oto koniec — nietragiczny choć wstydliwy:
Miałeś rzucać złote ziarno w glebę ciepłą,
Skoroś odszedł ponad sto księżyców temu,
Okrzyk bólu w piersi przygasł i moc stracił,
OSKARŻAM:
Arma virumque opiewa muza. I lecą strzały,
Bajaniem o dawnych czynach piastunki dzieci straszą
Kalliope, dziwka, Apolla zdradziła z bogiem wojny.
Mówisz, lecz czyny twe okrutnie słowom przeczą,
Lecz jest pisane w wiecznej księdze ludzkich losów,
A że w kurzu bitwy zawodzi nas wzrok,
Kiedy grają surmy, szybciej płynie krew,
Rycerz kopie kruszy i o chwale śni,
Gdy po wojnie rycerz do apelu stanie,
I tylko czasami w nocy go wystraszą
Śmierć z zachodu nam przyniosły konie chyże,
Co za noc! Bierwion trzask! Fletów wrzask!
W świętym gaju kryje się zbawienna moc,
Jeszcze ognista zorza
— Słudzy, hej, dajcie konia!
Wrzask się podniósł stugębny,
Przez przełęcze i bagna
Mgła jesienna nad ranem
I nie będzie dożynek —
Oto nad Troją rydwan słońca tkwi w bezkresie,
Mijają wieki, przeszłość pozostaje w tyle...
Alea iacta, kres republikańskich marzeń.
Komunię śmierci chmarom wojsk zakutych w zbroje!
Francja, znękana krwawym flirtem z Robespierrem,
Bohaterowie, wielbiciele życia w grozie,
Podobno słowa te praszczurów wiodły,
Droga ku gwiazdom dziś się nam poczyna!
Przekujmy szable na szydła i rożny,
Bagnetem pierś chmurze rozciąłeś —
Gdy szliście na wschód, jarzębiny wesołe
Strzeliłeś na wiwat ku słońcu
Rozkazał wam car maszerować bez końca,
zostaje.
Jeszcze
Jeszcze cieszą błękity i zorze,
lasy, tęcza, i zieleń, i śnieg,
pachnie ziemia... Jeszcze nasze morze
nie wyrzuca martwych ciał na brzeg.
jeśliś głodny, dam ci coś na ząb —
póki wiem, że samolot nad głową
ludzi niesie, nie ładunek bomb.
zakochani nie rachują dni
ani nocy.
...Lecz już telewizor
w moim domu lepki jest od krwi...
Listopad 2004
Pieśń o proroczej Kasandrze
Przekład piosenki
Władimira Wysockiego
w oblężeniu trwał i wrogom się opierał.
Lecz trojanie nie słuchali słów Kasandry —
Troja może jeszcze stałaby do teraz...
Nie szczędząc gardła darła się wariatka:
,,— Ja widzę! Ludzie! Miastu kres przynosi los!''.
Lecz jasnowidzów, wieszczów i naocznych świadków
przez wszystkie wieki zawsze rzucał lud na stos...
przez wszystkie wieki zawsze rzucał lud na stos.
skrzydlata śmierć i obłęd rzezi się zaczynał,
nad bezrozumnym tłumem z trwogi oszalałym
krzyk się rozległ: ,,— To tej małej wiedźmy wina!''.
Nie szczędząc gardła darła się wariatka:
,,— Ja widzę! Ludzie! Miastu kres przynosi los!''.
Lecz jasnowidzów, wieszczów i naocznych świadków
przez wszystkie wieki zawsze rzucał lud na stos...
przez wszystkie wieki zawsze rzucał lud na stos.
gdy więc spełniły się warunki przyszłej sławy,
tłum pragnął tylko znaleźć odpowiednią chwilę,
by się jak zwykle, póki można, z kimś rozprawić.
Nie szczędząc gardła darła się wariatka:
,,— Ja widzę! Ludzie! Miastu kres przynosi los!''.
Lecz jasnowidzów, wieszczów i naocznych świadków
przez wszystkie wieki zawsze rzucał lud na stos...
przez wszystkie wieki zawsze rzucał lud na stos.
Grek jakiś wykrył, gdzie Kasandra się schowała
i zaczął się nią nie jak wieszczką posługiwać,
lecz jak zwycięski żołnierz prosty i zgłodniały.
Wciąż bez spoczynku darła się wariatka:
,,— Ja widzę! Ludzie! Miastu kres przynosi los!''.
Lecz jasnowidzów, wieszczów i naocznych świadków
przez wszystkie wieki zawsze rzucał lud na stos...
przez wszystkie wieki zawsze rzucał lud na stos.
Marzec 2007
Przekleństwo Penelopy
Nad umarłym grodem Troi krążą ptaki,
w zgliszczach tysiąc ciał niepochowanych leży.
Nie powracaj już, Odysie, do Itaki,
bo w Itace nie potrzeba nam żołnierzy!
miałeś z pieszczot mych niebiańską czerpać siłę...
Nie dla ciebie dziś już tkam weselny peplos.
Nie dotykaj! Popatrz, przędzę krwią splamiłeś.
nie odnajdziesz mnie już w utraconym czasie,
przewodniku niewidomych Polifemów,
w wiedźmie Kirke zakochany świniopasie.
w ciężkich gronach zapomnienia wzbiera wino.
Nie zabijaj zalotników, mych przyjaciół!
Do Itaki swojej śmierci nam nie przynoś.
Marzec 2006
Sąd historii
Przed osądem historii stanie, choć po wiekach,
bogactwo i waleczność, potęga i szarża.
Sąd historii dotyka nawet i człowieka
chronionego przed prawem legendą —
Oskarżam przed historią, lecz nie liczę na to,
iż do niego należy Helena — niewiasta
najpiękniejsza na świecie. Przez to się przyczynił
do rzezi, i pożarów, i zagłady miasta.
gonił z bandą Achajów przez morza i drogi.
Ciąży na nim przestępstwo rozpętania wojny.
Żadna kobieta nie jest warta tylu mogił.
oddziałów, co lat dziesięć u bram Troi stały.
Nie szczędził światyń bogów ni domu człowieka,
by jeszcze jeden listek wpleść w wieniec swej chwały.
Ten zabójca wymyślił chytry podstęp konny,
by zniszczyć Ilion. Potem u wędrówki kresu
zalotników swej żony wystrzelał bezbronnych.
że sięgnie sprawiedliwość zbrodniarzy nieżywych,
że faworyt poetów, morderca-bohater,
dostanie w sądzie dziejów wyrok sprawiedliwy...
Wrzesień 2005
Kalliope
Czarne rydwany Hadesa znikły w attyckim pyle.
W ciałach gnijących przy drodze tkwią styliska oszczepów.
Kalliope, córka Zeusa, bierze do ręki rylec:
z tysiąca śmierci powstanie nowy rycerski epos.
ruiny grodów zdobytych płoną jaśniej niż słońce.
Kto wiele gardeł poderżnął, wie, że nie umrze cały,
że będą o nim poeci śpiewać przez lat tysiące.
i rośnie nowy bohater, by hufce powieść zbrojne,
polecą znów kul tysiące, strzaskają tysiąc czaszek...
Październik 2006
Dostojnik
Spoza twych zębów nieprzerwanie się wymyka
słów długa nitka, słów niepowstrzymanych w pędzie.
Gdy wreszcie skończysz, to posłuchaj, dostojniku,
co o twych planach sądzi wierne twe narzędzie.
tobie ufając ludy umierają w ciszy,
krzyże w kształt miecza z naszych ciał wyrzynasz mieczem —
wiarę nam niesiesz, jak rębajło nosi szyszak.
że rychło zginie, coś nieczystą zdobył siłą.
My żyć będziemy we wspomnieniach i eposach,
ty znikniesz z dziejów, jakby nigdy cię nie było.
Luty 2008
Trzecia wojna
Kiedy biją werble, rycerska to rzecz
przyłbicę opuszczać i dobywać miecz,
pokonywać góry, zstępować na dno,
żeby w całym świecie wyrugować Zło.
obalamy wiatrak, myśląc, że to wróg.
Lecz znów po gościńcach dudni ciężki krok,
znowu kłus pod nami zamienia się w cwał,
tratujemy wszystkich — swoich pozna Bóg!
Czarne wrony krążą nad stosami ciał...
ołów leci w niebo grawitacji wbrew.
Czas za ideały iść, nadstawić kark.
W ogień! — drze się herold — poświęcenie! pot!
wierność! jedność! honor! — leją mu się z warg.
A na drogach pełno oszalałych rot...
a pociski lecą z bazuk, kusz i proc.
Lepią się od brudu obolałe dni,
zakwita pożarem przepłakana noc.
miasto niegdyś gwarne przywita go ciszą.
Pojedzie pod zamek, gdzie zdrajcowie wiszą,
i za swe zasługi odbierze nadanie.
Wtedy po raz pierwszy niepewnie pomyśli,
że może choć trochę Zło wyszczerbiliśmy...
twarze tamtych kobiet, gwałconych przez naszych.
Kwiecień 2011
Odejście rycerzy
Co za noc! Święty dym drażni nozdrza,
wokół nas stoi las wysokopienny,
nie ustaje nagi kapłan tańcem rozgrzan.
— Dorzuć drew! Niech bucha w niebo stos żertwienny!
a na każdym mąż bez lica, ukryt w stali.
Lecz nie przemóc naszych bogów bogu z krzyża!
Jeszcze tylko tych, kto ubit, trza nam spalić...
— Śmiej się, bracie, jeśli już cię stać na śmiech!
Wypij! Dziewki chętne bierz, nim wstanie brzask,
w taką noc po takiej wojnie to nie grzech.
kapłan misę płodów ziemi jej wystawił.
— Bywaj tutaj! Trza przy ogniu w taką noc
tańczyć, bo już sam nie może ten, kto zabit.
Kwiecień 2011
Ludowa ballada o królu Janie III Sobieskim
Chmiel dojrzewa na polach,
miody w ulach się pszczolą,
słońce młodą całuje pszenicę,
lud do spichrzów plon zwozi...
Więc użyźnić czarnoziem
świeżą krwią postanawia król-rycerz.
wieści zachód, nie pożar
i oberże dygocą od tańców,
lecz nim skończy się lato
burza znów wstrząśnie światem:
król dla sławy pobije pohańców.
Na Kahlenberg! Noc płonie!
Jutro Bogu sto śmierci poświęcę!
Pośród ognisk i zniczy
trudno zbirów policzyć,
ale myślę, że moich jest więcej.
drą się surmy i bębny,
hurgot armat roztrzaskał świt blady!
Szabla z brzuchem się gzi!
Księżyc! Krzyż! Tyle krwi...
— Öldürmek!
— Rżnij i pal!
— Keine Gnade!
wraca król — victor magnus,
wozów ciągnie się wąż, łup na łupie:
broń, arrasy, ozdoby...
I udało się zdobyć
kawę, zamiast od Turków ją kupić.
skrywa łan stratowany,
pusto w spichrzu i goło w komorze,
płacze matka nad synem...
z ludzkiej krwi kiepsko rodzi się zboże.
Luty 2008
Czas herosów
Czas płynie... kryje kurzem ślady dawnych dróg
i czyny blakną, by w przeszłości się roztopić...
Chociaż nie zmieni faktów człowiek, ani bóg,
nad ocenami wciąż sprawuje sąd dziejopis.
Więc, bohaterze, w sztywny pomnik skamieniały,
przybądź co prędzej! Na rozprawę lepiej stań, bo
jest w jego mocy okryć cię na zawsze hańbą
albo do niemal boskiej doprowadzić chwały.
wysyła blaski, by tańczyły pośród drzew.
Jakież to dobro uczyniłeś, Achillesie,
by zrównoważyć mieczem twym przelaną krew?
Jaki zgasiłeś pożar, kiedy Ilion płonął?
Którąś ocalił z ofiar, rzuconych na żer ci?
Po łup sięgałeś śmiało ręką uzbrojoną,
sługo Aresa. Teraz twój trup chce pokonać
niepamięć śmierci...
Władałeś światem, rozsiewałeś śmierć, Cezarze,
i plon zebrałeś: zdradę i pod żebro sztylet.
Coś chciał ze światem począć, gdyby cały świat
jak łeb odcięty wprost pod twoje stopy spadł?
Jak krew na pola, inkaust leje się na karty
i dzieje świata stają się historią wojen...
spieszy podpisać własną krwią pakt z nowym czartem.
— Allons, enfants, donc!
— W postęp?
— Mais non! A la guerre!
Grzmi huk za miedzą
z armatnich luf,
poeci bredzą
,,O, roku ów!''
i giną ludy.
— Pan to lubi, Bonaparte?
wasze ofiary przemieniają się w czarnoziem...
Czas płynie... gęstą mgłę nad dawnym światem skłębił
zaciera linie, w dumnych twarzach blask ugasił.
Wasze pomniki są wychodkiem dla gołębi —
iustitia facta.
Sprawiedliwy wyrok ptasi...
Marzec 2011
Hymn
Cisza grobowa... Wczytaj się w tą ciszę,
i wmyśl się w ludzi u historii bram.
W uszach... — Ktoś śpiewa, słyszysz? — Ledwo słyszę
słowa starego hymnu: ... zyszczy nam...
We łbie jak młotem dudni mi migrena
i ból istnienia, lecz chandra przemija:
... Bogiem sławiena...
... matko zwolena...
... Maryja !...
przez wieki, w przyszłość. Aż nadali diabli,
że w nowszych czasach wojennych i podłych
jakiś szlachetka wymyślił, cholera,
hymn całkiem inny, o żądnej krwi szabli,
którą coś komuś będziemy odbierać.
Jak długo w wojnie swym sercem tkwić można?!
dawnego hymnu posłuchajmy ze łzą,
słów z mroku: ... Twego...
... Syna Gospodzina...
... Kyrie eleison...
Czerwiec 2008
Na wzgórzach Mandżurii
Por. Paweł
Biernacki, tłumaczenie znanej rosyjskiej pieśni.
Poniżej moja antywersja, też walc, chociaż całkiem inny.
śnieżynki sypnęły się w taniec...
ciężkimi kiściami wisiały nad siołem.
Gdy szliście na wschód, brzmiał harmider i klangor,
bzyk pszczół, świerszczy granie...
Czy tego wam było za mało?
Dziś kości bieleją dokoła Shenyangu.
Co was tam zagnało,
Słowianie?!
i ciemność zawisła nad krajem...
pokonać Azjatów, Mandżurię przyłączyć...
Ten rozkaz wam przyniósł niesławę i biedę.
Już głód spać nie daje
i zamilkł w oddziałach wrzask wodzów.
Bo tłumnie wypina się piersi po medal,
lecz trup sam przy drodze
Sierpień 2008
|
o wojnie budut dietskije igry s nazwanijami starymi i liudiej budiem dołgo dielić na swoich i wragow. W. Wysockij ,,Piesnia o nowom wriemieni'' |
Grudzień 2008
Przeklęty los na świecie Bóg nam dał!
Wierutne łgarstwa plótł wam gazet chór,
Przed medykami są tu stada wron,
Ale ja wiem, jak gębę zatkać mu!
Nareszcie apel. Ktoś tam w trąby dmie:
Będziemy znowu kochać piękną płeć,
Motywy nasze pojmie, kto nie kiep
Już w lufie kwiat, i werbel gra, więc idź,
Gdy żołnierz idzie w bój, w tornistrze ma
A los go ku śmierci gna
Lecz znów trzeba wziąć się w garść,
A ciał jest potrzebny stos,
Gdy żołnierz idzie w bój, nad sobą ma
Pod ciemnoczerwonymi jarzębinami
Na brzegu rzeki trawa jest wydeptana,
Na niebie księżyc jak drożdżówka z twarogiem.
Nasze ręce pozostaną przy tym czyste,
Najpierw niewierni miasto opuszczają.
Potem pod słońcem łudząco spokojnym
Jak dawniej błyszczy czółno księżycowe
Potem jazgocze radio jakieś bzdury,
Ale nocami hałasy złowieszcze
Jeszcze dom mamy i żyjemy jeszcze...
Allach jest wielki! Nie ma nad nim boga!Dezerterzy
Przekład rosyjskiego
wiersza napisanego przez K. Simonowa
według angielskiego
wiersza R. Kiplinga
(Simonow chyba z powodów politycznych twierdzi, że tylko
przetłumaczył Kiplinga, ale na oko widać, że napisał własny
wiersz na podobny temat).
Kto w piekle wojny trawę żarł i kurz
i kto bez wieści przepadł, bo tak chciał —
— nie martwcie się, nie wróci nigdy już.
że bohaterską śmiercią... — Kurwa mać!
Te nekrologi — stek żałosnych bzdur!
Któż może lepiej od nas prawdę znać?!
więc nie odróżnisz, gdzie usta, gdzie nos.
I tylko strzęp munduru, tylko on
może mnie zdradzić, jak kapusia głos.
Wpierw niech do dołów wrzucą bitwy łup,
potem znów zacznę życie, lecz nie tu,
gdy mnie zaocznie złożą w płytki grób.
— Poległ!
— Ku chwale!
— Oddział, równaj krok!
Nie żyjesz — czysty jesteś, znaczy się,
więc ruszaj, chłopie, gdzie poniesie wzrok.
mogiły nasze — murawa i mech,
żałobne marsze będą w radiu grzmieć,
zakryją z głową nasz śmiertelny grzech.
i kto z wojenką szedł codziennie w tan.
A jeśli masz poglądów pełny łeb,
to te poglądy schowaj sobie pan.
Maj 2004
Kiedy żołnierz...
Przekład piosenki Francisa Lemarque'a
,,Quand un soldat''
słowa
francuskie
wykonanie Yves
Montanda
Piosenka powstała w czasie francuskiej wojny w Indochinach
i była zabroniona przez francuską cenzurę. Takie były czasy...
że serce ma dwadzieścia lat, to nic.
Adiutant czasem wrzaśnie ,,— Równaj krok!'',
a chlebak bezlitośnie tłucze w bok...
buławę marszałkowską, wiarę w cud.
Gdy wraca z wojny, wtedy tylko ma
ubranie w strzępach, skrzepłą krew i brud.
na wojenkę, na wojenkę.
I ta bezsensowna gra,
czułą miłość w nosie ma.
trzeba znowu iść, nim przeminie rok.
I świat tym się dziwi, co wolą raczej paść,
niż pomylić krok.
bo wojenka, bo wojenka
ma gdzieś zakochanych los,
lubi tylko werbla głos.
niezłomne pieśni, i kwiaty u stóp,
gdy wraca z wojny, znaczy to, że ma
olbrzymie szczęście, że go minął grób,
olbrzymie szczęście, że go minął grób,
olbrzymie szczęście, że go minął grób.
Sierpień 2014
Jarzębiny
Przekład piosenki
Karela Kryla z r. 1968.
poległ motylek między karabinami.
Sierżant z piechoty
rozgniótł go w sianie
i zginął motyl
jak nasze kochanie,
i zginął motyl
jak nasze kochanie.
niby z gościną — lecz wpadli huraganem.
Nad ziemią całą
warczą nietoperze,
a lud struchlały
łomoczą żołnierze,
a lud struchlały
łomoczą żołnierze.
Kupimy flaszkę rumu w karczmie za rogiem,
ty się przytulać
będziesz z obcym panem,
ja będę hulać
spity z kapitanem,
ja będę hulać
spity z kapitanem.
Listopad 2007
Do Hasiba
Dzień zmęczony do zachodu się pochylił
nad wyschniętą ziemią Persji i Arabii.
Pewnie sprzedałbyś z ochotą
plon twej ziemi — płynne złoto.
Ale nasi specjaliści wyliczyli,
że, Hasibie, taniej wyjdzie ciebie zabić.
niech sumienie jak gwóźdź w bucie nas nie gniecie.
Niech jak rzeka w eter płynie
baśń o złym muzułmaninie,
przyprawimy ci facjatę terrorysty.
Świat uwierzy, bo świat zawsze był jak dziecię...
Kwiecień 2005
KRONIKI WOJENNE
Sura o oczekiwaniu
Allach jest wielki! A szatan chce wojny.
drżąca niepewność szerzy się po kraju.
I gdy mężczyżni zbiorą się przy kawie,
cichsze niż zwykle prowadzą rozmowy
a stare żarty jakby mniej ich bawią,
kiedy czekają na zagładę świata.
(i tylko w dali szyb naftowy płonie).
Ciągnie ożywcze tchnienie znad Eufratu
i jeszcze można śmiało podnieść głowę
albo przed Bogiem do ziemi ją skłonić.
że wróg nieczysty spadnie na nas z nieba,
że za ojczyznę życie oddać trzeba.
Więc ludzie patrzą lękliwie do góry
i z całej siły próbują się nie bać.
Może ta burza jakoś bokiem minie?
nad śpiące miasto płyną od pustyni
i szczęk gąsienic niesie się po drogach.
|
,,We don't do body counts'' gen. Tommy Franks US Central Command |
— Porozmawiajmy! — obcemu wołasz,
lecz widzisz tylko pancerz i koła.
Kogoś rozjedzie — i znika w dali,
i zawsze w ruchu, w wiecznej pogoni.
Ciężko się gada z lufą ze stali,
co śmiercią zionie.
Lecz my już wiemy, że pod mundurem
obcy ma ludzkie stopy i dłonie,
spoconą skórę
i miękką szyję,
i że pod skórą serce mu wali...
...póki się żądła w ciało nie wbije.
Więc to nieprawda, że nic nie możesz!
Czołem o ziemię uderz nad ranem,
po raz ostatni spójrz na świat boży,
druh ci odczyta surę z Koranu...
Potem już tylko chodzi ci o to,
byś, nim ci odwłok butem rozgniotą,
zdążył ich żądłem przebić w rozpaczy!
I niech ich matki za oceanem
jak nasze płaczą.
A kiedy wreszcie wolność się ziści,
to, bracia w Wierze, bracia w Rozumie,
zmyć trzeba będzie krew z naszych sumień!
Uchroń nas, Boże, od nienawiści,
jeżeli umiesz...
Luty 2004
Głosować? A który kandydat na rękach miał brud
Żar piekła chcesz zakląć, wrzucając do urny swój krzyk?
Orły na hełmach jak wrony kraczą,
Lecz czasem znienacka ochota nas bierze,
Lecz znów zakrakał nam biały orzeł,
Lecz płacz ulewy czasem przemienia
Z IPN-u ich teczki niech do mediów przeciekną,
Oblejemy ich moczem, okupkamy ze szczętem,
Jak patrzeć w tęczę, kiedy pęka głowa,
Stęchła bezsiła, chmury w barwie stali,
A kiedy w końcu sztorm ciszę roztarga,
Ludziom, co poszli za tobą ufni, że prawo ziścisz,
Lecz wiatr nam twarze osuszył, kraj już nie tonie we łzach.
Ich teraz trzeba się lękać...
Przed wieloma wiekami
Cień Kasandry po ziemi się szwenda,
Lata przeszły. Już trzeba wybaczyć.
Nad Tygrysem nareszcie deszcz pada,
Zbrodnie stare i nowe
Przyjaciel przychodzi po ziemi,
O, Allach! Al Salam w Arabii
W krainie północnej są dziwa...
Głos brakującej frekwencji
Gdy mają mnie chłostać, nie ja będę splatał im bat,
nie dodam złotówki opryszkom, co stówę mi biorą
a w pierdlu, gdzie siedzę, nie moją jest troską stan krat.
Więc czemu mam dreptać potulnie do waszych wyborów?!
od ziemi? I mgłę żarł, nie mogąc obiadu wymyślić?
I który za snem biegł, co w ciszę mogilną go wiódł?
Postawię mu krzyżyk, jeżeli go znajdę na liście.
Nie zmieści rozpaczy, co ludziom wykrzywia twarz w gębę
a tylko obrodzi złym zielskiem koterii i klik
i tylko twym władcom naostrzy pazury i zęby.
Wrzesień 2005
Pieśń bojowców o wolność naszą, waszą i psa Szarika
Idziemy ślepi, gdzie Wódz nam każe,
orły na hełmach kraczą jak wrony,
przed nami obce zacięte twarze,
za nami cisza i piach stopiony.
Gwiaździsty pasiak biało-czerwony
we krwi.
Przez ciemność, która ogniem migoce,
przez pozbawione miłości noce
i dni,
przez żal, że świeżo zdobyte kraje
nas nie kochają,
nas nie kochają...
a my stąpamy, gdzie Wódz nam każe.
Z przodu jezioro czarnej rozpaczy,
z tyłu ołowiu pełne cmentarze.
Nie ma powrotu do czułych marzeń
sprzed lat,
niech głos sumienia serc nie zatruwa
i głów żołdackich, gdy gada spluwa
i gnat.
Dopóki płacą, niech milczą żądze.
Płyną pieniądze,
płyną pieniądze...
by być tak jak ludzie tutejsi za murem,
by pójść do meczetu i czołem uderzyć,
by wsunąć monetę w dłoń drżącą derwisza,
na śmigłym dywanie ulecieć nad chmury,
głos Szecherezady wieczorem usłyszeć...
znów F-16 i bomby w cenie.
Krwi utoczymy Czerwone Morze,
kapelan łatwo da rozgrzeszenie...
się w grom!
Pożar zbudzony rozpaczą czarną
może któregoś roku ogarnąć
nasz dom —
nasz własny dom!
Wtedy będziemy Wodza przeklinać:
— To jego wina,
to jego wina...
Listopad 2006
Lustracja
Zlustrujemy szubrawców i fałszywych proroków,
wytępimy te chwasty bez ściemy!
Obetniemy im język, wydłubiemy im oko,
w ogniu wiecznym na wiór upieczemy!
niech nie zwodzą, lub niech nikt nie słucha!
Niechaj drżą kłamcy serca, nim pochłonie ich piekło,
nawiercimy im Boschem dziur w brzuchu!
niech ich domy w chlewiki się zmienią!
Wykreślimy z historii ich nazwiska przeklęte!
Na nas, czystych, zaś spłynie zbawienie...
Marzec 2007
Wakacje u schyłku demokracji
Jak spać, gdy księżyc zwidami obrasta,
co nas, kalekich lunatyków, mamią?
Jak znieść niepokój przywleczony z miasta,
co szarą mokrą mgłą oblepia namiot?
bo rak podejrzeń rozlazł się po kraju?
Czym leczyć duszę? I gdzie załadować
garby poglądów za ciężkie na kajak?
barometr upadł i w krzyżu go boli
niebo kołysze się na martwej fali...
zostanie gorzki osad morskiej soli
na wyschłych wargach...
Sierpień 2007
Zmiana warty
Krzyż w lewej dłoni trzymałeś a w prawej żądło kobry.
Łeb w gębę pchałeś ludowi a on ci go nie odgryzł.
Huczała wiosna. Europie dawna niemoc obrzydła,
więc gnała w przyszłość jak w święto
na skrzydłach,
a w naszych zębach chrupało stare znane wędzidło,
bo miałeś nas za agentów.
uśmiech z warg drżących ścierałeś religią nienawiści.
Wyrwałeś kołki z grobowców. I upiory wróciły
niegdyś już w pył rozgromione.
Niemiło
wciąż zamiast słońca na niebie tkwił nad nami twój tyłek,
tylko zmieniałeś mu trony.
Z mogiły księcia Popiela zastęp myszy wypełza,
wzrastają w szczury żarłoczne, ciągną się po horyzont
(a w nas dojrzewa piosenka)
i gryzą
postronki, kneble, i kraty, kata po krwawych rękach!
Październik 2007
Czas przebaczenia
Z Hellespontu wiatr westchnął łagodnie
i jak kot się o cyprys ociera.
ktoś tu piach krwią zaplamił...
Nie wymawiaj już Grekom tej zbrodni,
wrzuć do morza bajania Homera!
ludzkie serca rozszumił jak las,
co pożogę zwiastuje w rozpaczy.
Troia erat delenda,
i Carthago delenda,
i Varsovia delenda,
przez ruiny i zgliszcza mknie czas...
derwisz rower opiera o palmę.
trzeba będzie darować
kiedyś...
Dzisiaj choć resztki Bagdadu
ocalmy.
Październik 2007
Pieśń ku czci lotnictwa wojskowego
Na niebie obłoki... Pod nimi
ojczyznę nam Allach położył...
śmierć nagła nadciąga z przestworzy.
Gdy z krostki na jasnym błękicie
wyrasta ptak trądu stalowy —
nie zwlekaj!
Jeżeli ocalić chcesz głowę,
w pustynną jaszczurkę się zamień.
Jeżeli uchronić chcesz życie,
uciekaj
pod piach lub pod kamień!
niech z naszej modlitwy wynika!
I tylko znad głów nam śmierć zabierz...
I oczyść nam niebo z lotników...
Tak ludzi moc ciemna urzekła,
że kiedy im umrze ptak z piekła,
z szacunkiem go kładą do grobu
i płaczą. A kraj się okrywa
żałobą...
Styczeń 2008
|
[...] czterej szeregowi mogą w ogóle nie trafić do więzienia. Zarzuty pozostają te same: zabójstwo cywilów lub ostrzelanie niebronionego obiektu, grozi im więc nawet dożywocie. Ale szeregowi mogą liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, bo śledczy uznali, że działali w warunkach ,,ograniczonej poczytalności''. Gazeta.pl Wiadomości, 2008-07-07 11:29 |
— Po lasach, górach, po miejskich brukach,
po kwietnych łąkach, po morskich falach,
żądającego Narodu szukam.
I wołam w Polskę, wołam bez końca,
lecz w tym narodzie twoich obrońców
nie mogę znaleźć,
nie mogę znaleźć...
Sumień cywilnych mędrków unikaj,
na co ci słońce?
Stać cię na laski i niezłą brykę,
więc żyj na zdrowie.
Strzelałeś chętnie, gdy Wódz ci rzucał
krwawe czerwońce,
więc na nieśmiały ognik uczucia
ogniem odpowiedz.
A gdybyś co noc przez sen w krwi tonął,
pomoże flaszka... z wodą święconą.
— Ręka dzierżąca broń niech omdleje,
mózg niech uwierzy w szlachetny mit,
niech w naszych sercach wstanie nadzieja,
że za te ciała w zwalonych domach,
leżące cicho i nieruchomo,
będzie ci wstyd,
będzie ci wstyd...
Lipiec 2008
Obmywam twarz miesięczną krwią nierządnej dziewki,
— Wołam was! Advenite, spectra condemnata,
Piorun wypadł spod ziemi i roztrzaskał ciemność,
I nagle moja grota pełna jest herosów,
Komu przyznać pierwszeństwo i najwyższą rangę?
Hej, powiedzcież, herosi, jakie ideały
Lecz martwe usta gości pozostają ciche,
Widziałem: na rzece pełnej krwi promyk słońca błyszczał,
Przez ściółkę czarną jak żużel przebiegło spazmem drżenie,
I znów zwyciężyło życie!
Spieszy jakby chciał taksówkę złapać,
Niechby nosił głowę nawet w hełmie
Posrebrniało... Więc patrzysz miłośnie,
Wolę księżyc od niepodległości!
Z poważaniem —
Pieśni nasze szumne już odśpiewał pułk,
Mało nas zostało — my i wokół swąd.
Ręka pieści kolbę, głowa tęsknie śni,
Przy zbiorowym grobie stoi smutna straż,
Śpijcie sobie, chłopcy, a za jakiś czas,
Śpijcie sobie, chłopcy, śnijcie sen sprzed lat:
Niby dzwonem na trwogę w oddali rozebrzmiał czyjś ciężki krok,
Nasze czasy są marne, lecz szczęścia szukamy jak ci sprzed lat,
Jeszcze długo będziemy blask ognisk po wsiach za pożary brać,
A gdy już się wypali, wypłacze i wojna swój złamie miecz,
Obejrzałem martwych mózgów wielką masę
Od koszmaru przeminęły długie lata,
Nim występek sięgnie po mnie łapą ciemną,
Gdy wiatr historii znęca się nad światem
Orkiestra marsze gra. I idą w nogę,
Przecież dobrzy z nas ludzie, o sercach szczerozłotych...
Niech przedstawia dziewczę z uroczystą miną,
Z telewizji znam obrazy, gesty, słowa,
U mych stóp już ściele się świetlista droga.
Delegacje, tłum działaczy i młodzieży,
Причина очевидна,
Но будем справедливы:
Прошу вас, Россияне!
A kraje ościenne stawiają się hardo:
Deszcz wieści przeróżnych się wali na głowy.
Grzmią działa i bomby, po miastach śmierć biega,
Весна расцвела войной
Хотя не хватает сил,
И грустно мне стало. Однако
Ничтожной казалась могила
Сегодня:
Так я жил, как умел, даже мух не обидел,
Так я жил, как умел, и как стало мне сил.
Кто меня превратил в негодяя?
Столько погибших... «Святой Руси», мол,
На фронт — живые, обратно — «Груз двести».
И тогда вы в спину вбили нам кинжал.
Раз войне прийдет конец, нас ждут родные.
Выпьем слезы женщин, расцелуем губы...
Что мы скажем, коль вас встретим на том свете?
Но наши дети
Wyczerpanie podsuwa mózgowi majaki niejasne:
Wielkość przywódców osądza wyborca.
O użyźnianiu krwią niech bajki pisze
Jeszcze z ojczyzną nieporozumienie
Ostatnia modyfikacja: 30 marca 2025
Baśń o smutku
Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, kiedy ludzie lękliwie
przemykali po ulicach między pędzącymi stadami świętych krów
spalinowych, było sobie Królestwo zamieszkane przez dwa oddzielne
narody, a jako że to były narody, tedy piszą się wielkimi literami:
Politycja i Lud. Stosunki między nimi były proste: biedny Lud budował
mosty, zbierał zioła, czyścił brudy, uczył w szkołach, w polibudach
— a Politycja tym się zajmowała, że mu coś cięgiem zabierała:
panowie i panie, co niesiecie w dani? Zabrała Ludowi złudzenia, że
świat na dobre można zmieniać; zabrała Ludowi honor, wtrącając
Królestwo w haniebną wojnę na innym kontynencie; i bez przerwy
zabierała Ludowi pieniądze, pieniądze, pieniądze... Politycja lubiła
pieniądze i potrzebowała ich dużo.
Odwiedzali Królestwo wędrowcy z dalekich stron, ale żaden nie zagrzał
miejsca. Przyleciała Mądra Sowa — Król ją kazał deportować.
Serca głos się rozległ w dali — politycy je wygnali. Nawet
Brzask, Zapowiedź Świtu, stał się wrogiem i banitą. A Politycja
wysiłkiem Ludu stawiała coraz to nowe pomniki na własną chwałę, a jak
brakowało miejsca na nowe pomniki, to je stawiała na starych.
Aż raz na to dawne, dawne Królestwo przyszła okropna Śmierć Latająca i
zabrała Króla wraz z połową Politycji. Zasmucił się Lud Smutkiem jak
noc czarna, bo chociaż jego dola zawsze była marna, była to przecie
jego własna dola, pod własnym Królem i z własną Politycją na przedzie,
którą teraz los przerzedził. Ów Smutek się wcale nie wzdragał, jak
grom się przez serca przetoczyć, i kirem zakwitnąć na flagach, i łzy
napompować do oczu...
A było w Królestwie Wzgórze Żywe, drzewiej należące do wielkiego Smoka
Złego, co ział ogniem i siał grozę, przez Szewczyka przegnanego, czy
to Smok był, czy dinozaur, w każdym razie po wywłaszczeniu Smoka
Wzgórze zostało znacjonalizowane i ogłoszone własnością Ludu. I ta
resztka Politycji, którą Śmierć Latająca ostatecznie ze szponów
wypuściła, postanowiła odebrać Ludowi Wzgórze Żywe i postawić na nim
pomnik zmarłego Króla. Tak jeno, żeby nie wyjść z wprawy w
zabieraniu.
Ciężko było Ludowi zdobyć się na kolejną dań, ale to był Lud poczciwy,
rewoltami niezatruty, zatem oddał Wzgórze Żywe, i dołożył jeszcze
Smutek: jak Wzgórze wasze, to i Smutek wasz. Odtąd, wobec braku
Smutku, Lud weseli się i pije, Politycja łka cichutko, a kir na
sztandarach gnije, bo nikomu nie chciało się go poodczepiać po
zakończeniu żałoby.
Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, smutna Politycja dokonała
elekcji nowego Króla, zabrała Ludowi jeszcze wiele dotąd niezabranych
rzeczy, jego wysiłkiem postawiła sobie wiele nowych pomników i
wszystko jakby wróciło do normy. Ale już nigdy Lud nie zapłakał nad
swoją Politycją, bo nie miał już Smutku. Smutek pozostał przy
pomnikach i na Wzgórzu Żywym.
Jak tyle nazabieraliście, to sami się smućcie.
??? 2010
Baśń o martwych bohaterach
Będziecie, widma, skakać pod rytm mojej śpiewki!
Będziecie, duchy, tańczyć, tak jak ja wam zagram!
na obłokach rozpinam płonący pentagram,
aż drżenie niepokoju idzie po zaświatach.
Mózg mi bólem wybucha, nogi skuwa zima
nabiegła przerażeniem. Lecz nic to, wytrzymam!
bohaterowie miecza, garoty, kałacha!
Zanim kogut zapieje, zanim sen się prześni,
spętani moją klątwą, przybądźcie bez strachu,
niewrażliwi na ciosy, bo już bezcieleśni!
aż wstrząsnął się gacopierz, śpiący w moich włosach.
Wicher, co nagle zawył, też miał woń podziemną.
których ja, bard wędrowny, oceniać nie mogę.
Każdy z nich najmężniejszy był, póki był żywy,
każdy z nich wśród swych wrogów
umiał wzbudzić trwogę,
każdy lżejszy w języku i bardziej chełpliwy.
Temu, który zawładnął całym Bliskim Wschodem
i krwawy ślad zostawił od Teb aż po Ganges?
Temu, kto rąbał, gwałcił i rozwalał grody,
hen, od stepów Mongolii po legnickie pole?
Temu, kto niezdobytą Syberię wymościł
stosami ludzkich kości
i miliony popędził w haniebną niedolę?
Czy temu rycerzowi, który w czas niegodny
trzy kozackie łby strącił jednym cięciem miecza?
Czy konsulowi, który, gdy mu brakło świeczek,
ludzi wieszał na krzyżach i zmieniał w pochodnie?
przedsięwzieliście krzewić mieczem i szpadryną?
Plany jakiego świata i z jakiej przyczyny
wam na biednym padole ziemskim przyświecały?
Mówcie żeż, zanim Signum Ignis się wypali!
tylko psy wyją w dali...
i wicher...
Marzec 2011
Mit o odtworzeniu świata
Plugawy okrzyk żołnierski coraz rzadziej wybuchał
i słabiej łąkę zwęgloną rwetes bitwy bezcześcił.
Ostatni obrońcy ojczyzn już wyzionęli ducha,
dym opadł. I ziemia cicho westchnęła, że nareszcie...
i czułem: deszcz z ciężkiej chmury spływał na lasu zgliszcza,
i jeszcze wschód się czerwienił, i jak pochodnia płonął.
wzbudziło rwącą tęsknotę w nasionku niespalonym,
by dalej... i wyżej...
w niebo, rosnąć! pęcznieć! do dzieła!
dymiące pogorzeliska w zielone puszcze zmieniać...
bociany sadzać na dachach...
Wtem wyrósł z niego kiełek.
Ukryty nieznany tropizm na wolność go prowadził,
wodą zmieszaną z popiołem odżywiał się i sycił,
namacał trup generała, wzrósł na jego rozkładzie...
Kwiecień 2011
Niepodległość
Ktoś wiek temu Moskala zwyciężył,
tak od rana patryjoci plotą.
Zieeew...
Spoglądam w okno — a tu księżyc
po Bulońskiej posuwa piechotą!
chmury brutal poroztrącał w biegu,
na łbie sterczy... czy to lisia czapa?
Nie, to raczej kołpak Twardowskiego.
jak zakuty średniowieczny rycerz!
Siedem procent brakuje do pełni.
Ja przepadam za takim księżycem.
pies mi w kieszeń wpycha pysk kosmaty...
Wasz Stefan, lunatyk.
Listopad 2008
Imperium zła (fraszka)
Co na to powie ta sowa uczona,
którą Atena ma na swojej tarczy?
— ,,Imperium zła''? Cóż, to przecież pleonazm!
Dobrych imperiów nie ma nawet w niebie.
Samo ,,imperium'' powiedzieć — wystarczy,
w imperiach dobro nie bywa u siebie.
Wrzesień 2024
Stara pieśń żołnierska
Przekład piosenki
Bułata Okudżawy
oddudniły koła i kopyta,
o kociołek z zupą bębni werbel kul,
młoda markietantka śpi zabita.
Nas niewielu i niewielu wrogów.
Póki my żyjemy, czeka na nas front,
jak zginiemy — wtedy rajska droga.
dusza gdzieś tam pod niebiosa wzlata.
Po cóż wciąż piszemy atramentem krwi
epistoły niepotrzebne światu?
przy kwaterach wiecznych na uboczu.
Ból przeminął, czyste serce jest i twarz
i rozwarte jak u dzieci oczy.
będzie dużo nowych oficerów,
nowi już żołnierze przyjdą zmienić was,
zajmą wasze prycze i kwatery.
kule, miłość, krew wdeptaną w piasek.
Nic nowego nigdy nie wymyśla świat.
Żeby pokój zawrzeć, braknie czasu...
Sierpień 2016
Pieśń o nowych czasach
Przekład piosenki
Władimira Wysockiego,
można jej posłuchać w oryginale
tutaj
więc i nam pora w drogę. Nie żegnaj, bo łamie się głos.
Szlakiem nieprzedeptanym pod wiatr biegły konie w tą noc i mrok,
ciemnych jeźdźców unosząc na dolę niepewną i los.
jak za cieniem nadziei gonimy wśród pól, dróg i kniej.
Ale patrz! W tej pogoni co lepszych przyjaciół odbiera świat!
W cwale nie dostrzegamy, że jest ich u boku wciąż mniej...
długo będzie złowieszczym wydawał się nam tupot nóg.
Jeszcze dzieci nam będą jak dawniej w żołnierzy i w wojnę grać
i bez końca będziemy oceniać: ten swój, a ten wróg.
kiedy konie zmęczone pod nami nie pójdą już w cwał,
gdy dziewczyny założą sukienki, szynele zaś pójdą precz,
nie zapomnieć nam wiatru, co wczoraj tak w oczy nam wiał!
Październik 2011 (poprawione pod wpływem sugestii Lili Metryki: lipiec 2024)
O zbrodni
Gdzie trzymamy nasze święte przekonania?
Skąd pochodzą złoża gromko brzmiących haseł?
i elektrokardiogramy na ekranie,
skalpel wbiłem w rdzeń kręgowy, a gruczoły
przebadałem mikroskopem i testami,
bibliografie wielkich doktryn przeglądnąłem —
— i już wiem, że my jesteśmy tacy sami...
Kryci z wierzchu kulturalną politurą
nie widzimy, co wygniło w naszych sercach
i nie wiemy, co w nas w końcu weźmie górę:
czy subtelny humanista, czy morderca.
lecz dokoła się rozglądam z niepokojem:
skoro zbrodnia ciągle czeka na zapłatę,
to czy ja też zduszę w sobie głos sumienia?
czy niewinni będą ginąć z ręki mojej?
czy żyjące miasta w zgliszcza pozamieniam?
zanim żądzą gwałtów oczy mi zapłoną,
na samego siebie piszę dzisiaj donos:
uratujcie, póki można, świat przede mną.
Grudzień 2004
Balon ogólnoojczyźniany
Gdy kraj się nadmie dumnym patriotyzmem,
o łopoczących flagach się rozeczka,
wtedy potrzebna jest mała szpileczka.
Przekłuj ten balon, a zbawisz Ojczyznę!
i kraj cię wzywa, wódz z trybuny gada —
pomnij: człek każdy, zdrajca czy bohater,
cuchnie tak samo, kiedy się rozkłada...
każdy ma mundur, bagnet i pepeszę.
A ja niczego wymyślić nie mogę,
by rytm im popsuć, równe szyki zmieszać.
??? 2008
Trucizna
— Znalazłem tu Człowieka z rozbitą kolbą głową.
Pomożesz mu?
— A jaka jest jego narodowość?
— Tu leży chore dziecko, z oczu mu płyną łzy.
— Pocieszę, jeśli ono jest czystopolskiej krwi.
Cóż, kiedy w naszych żyłach krąży ten jad: ,,PATRIOTYZM''.
Wrzesień 2024
Pomnik
Telewizja ukazuje bohaterów,
co ich w pieśniach i czytankach czczą potomni.
W mojej piersi chęć szlachetna dzisiaj wzbiera:
i ja także w centrum miasta chcę mieć pomnik!
znicz, te rzeczy, nad obrońcą niech łzę roni,
a u stóp jej — ja bez życia z karabinem.
Na cokole złoty napis: ,,Kupść Antoni''.
z których Wielka Święta Prawda mi wynika:
by mieć pomnik, muszę kogoś zamordować.
Kto nie zabił — nie stawiają mu pomników.
Patriotyczna pieśń niech w niebo chmurne leci!
Kupść Antoni bohatersko zabił wroga!
(Wróg tchórzliwie wyrżnął całą wieś w odwecie).
trąbki, bębny, marsze duszy mojej miłe...
Niech ojczyzna od tych wojen w gruzach leży,
byle tylko wieczna sława ją spowiła.
Sierpień 2020
Российским друзьям
Во тьме я дом покинул,
во тьме брожу я. Вот
солнце над Украиной,
солнце над Украиной
сегодня не встает.
ты понимаешь, ведь
когда нам, людям, стыдно,
тогда и солнцу стыдно,
не хочется смотреть.
я фонарей не жгу
и продвигаюсь живо,
так как яркие взрывы
разбили темноту.
Военных хватит туч!
Если нам сил не станет,
пусть солнце нам протянет
хотя б один свой луч.
Marzec 2022
Ut non sileant musae
Car wielki po lasach rakiety rozstawił,
naprawę Wszechświata ma w planie.
Więc w nas, ludziach prostych, wezbrała nienawiść.
I ona już z nami zostanie.
,,Niech zginie najeźdźca daleki!''.
I świat się napełnia wzajemną pogardą,
co z nami zostanie na wieki.
Nie wierzcie! Bo, ludzie łaskawi,
oszustwo objęło świat w swoje okowy.
I tego się już nie naprawi.
a cnota i sztuka są w szoku.
Choć można na wojnie pokonać obcego,
by wygrać — konieczny jest pokój.
Marzec 2022
Спецвойна
Земной закачался шар,
кровью залился закат.
Кто первым нанес удар —
тот виноват.
людским стремлениям назло.
И тот, кто затеял бой —
вина его.
надежды, мой друг, не теряй.
Кто столько людей убил —
тот негодяй.
Lipiec 2022
Похороны государства
Дорога теряется в пыли,
дрожат там деревья сухие.
Мне снилось: страну хоронили.
В гробницу ложили Россию.
присутствующие смеялись
и в роде никто не заплакал,
в глазах их не было печали.
и кто-то заметил спокойно:
— Страна, что войной дорожила,
ни слез ни любви недостойна.
Sierpień 2022
Переменные судьбы войны
Вчера:
Нам поручили: Никакой пощады —
всех убивай, и детей и взрослых!
Так и шагаем, посланные адом
и превращаем огонек в пожар.
Мы не в раздумье, что случится после.
Так приказал Владимир, наш Цар.
Меня убили, или я убил —
нам наплевать. Уже давно нас манит
спокойствие и тишина могил.
Нас, взвод за взводом, обнимает тьма.
Не слушайте вы пропагандной дряни:
мы убиваем и гибнем зазря.
Październik 2022
Разговор с Путиным
Так я жил, как умел, никому не назло...
Здесь я вам поневоле солдат —
жизнь мою мне украли и дали ружьё.
Путин! Ты будь проклят!
рядом жили семья и друзья.
Здесь молотят вожди, что наш долг — ненавидеть.
Путин! Ненавижу тебя!
А здесь: — Бей, знака не ожидая!
И нажал я на спуск!...
... и ребёнка убил...
Październik 2022
Столько погибших...
Столько погибших... Зачем?! Земля стонет...
Так огорченно кончалось нам лето...
Уходит осень... А все же в Херсоне
уже сегодня захватчиков нету.
«надо геройских смертей из народа».
Кто посадил на кремлинский престол
из комитета мента, сумасброда?
Зачем умирать?! Ведь опомнитесь, люди!
Столько погибших, пропавших без вести...
Им воскресения, конечно, не будет.
Listopad 2022
Каким будет конец войны?
Бизнес был, была любовь, и были ссоры —
по-соседски. В поле ветер нам играл,
таял снег, блестело море, реки, горы...
В развалинах зацвела бы жизнь опять,
только нужно в сердце потушить стихии,
разучиться удирать и убивать.
И когда спокойным станет наш причал,
часто будем повторять им, что их любим,
чтоб забыли, кто их изнасиловал.
Между нами разрушения и кровь...
Мы не сможем вас простить!
пусть с вашими детьми дружить станут вновь.
Listopad 2022
Nadzieja 2023
Przygarbieni leziemy, obietnica spoczynku nas mami,
lecz na razie dokoła piach tylko, i błoto, i mrok.
Partia głosi, że słowik przecudnie szczebiocze nad nami,
ale z nieba wraz z deszczem nienawiść na ludzi się leje.
Partia głosi nam Jasność — lecz dawno już zamglił się wzrok
od brodzenia w ciemnościach. Niech żywi utracą nadzieję...
błędny ognik... Lecz Partia na miejsce wysyła już straże —
niechaj wroga wytropią. Światełko rozbłysło i zgasło...
Nie, nie zgasło, wciąż błyska w oddali wśród kurzu i brudu,
powracają wspomnienia pradawnych roztęsknień i marzeń
i odrasta nadzieja: choć z trudem, lecz może się uda...
Październik 2023
Ostatnia lekcja
Powtórzmy lekcję, by nie stały sztorcem
proste pojęcia, ugrzęzłe w słów matni.
Ich dokonania buduje podatnik.
Nie da się przykryć patriotyczną wrzawą
faktu, o którym mówią demokraci:
nie Bóg, lecz człowiek oceniać ma prawo
słowa i czyny, za które zapłacił.
ten, kogo patos żołnierski zachwyca.
Tragicznie zmarłym należy się cisza,
a tylko żywym tłumy na ulicach.
koniecznie trzeba do bólu uprościć:
kiedy nas zdradza, wtedy jest więzieniem,
a kiedy kocha — odpowiedz miłością.
Kwiecień 2010
Do wszystkich wierszy
Do mojej witrynki domowej