Prześnione sny

Z Kwiatów polskich Tuwima:



Trudno się nie dziwić tej ,,młodej wierze''. Grzmot majowy dopadł autora w wieku 32 lat; to wystarczająco dużo, żeby zdawać sobie sprawę, że krwawe zamachy stanu nie ucieleśniają żadnych uczciwych snów...

Mój sen o czarodziejskiej Polsce ziścił się w roku 1980. Jak wielu innych nosiłem znaczek

jeszcze długo po ogłoszeniu stanu wojennego; a w miarę, jak w wyniku nieustającego pokojowego oporu społeczeństwa rządy Partii wietrzały i pękały,
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
rosła.

Sen prześnił się dopiero w roku 2001 z powodu polskiej wyprawy wojennej. Wielka wojna z małym i biednym Afganistanem w rewanżu za zamach terrorystów saudyjskich — tego nie akceptowało moje wyczucie adekwatności i proporcjonalności reakcji do bodźców. No, ale zamach był istotnie oburzający, w agresji wojskowej uczestniczyły państwa NATO, my należeliśmy do niego dopiero od 2 i pół roku, więc byliśmy jak młode koty w ogólnowojskowej fali i musieliśmy się wykazać.

Następny sen prześnił mi się w roku 2003, kiedy wtargnęliśmy zbrojnie do Iraku. Tym razem bez zgody NATO, w wyłącznym towarzystwie państw bandyckich: USA, Wielkiej Brytanii i Australii. I tym razem nie był to już rewanż za zbrodnię, tylko uderzenie wyprzedzające przeciwko tajemniczej irackiej ,,broni masowego rażenia'', która nigdy nie istniała. Za to w Iraku istniały (i nadal istnieją) poważne zasoby ropy naftowej. Kiedy polskich polityków pytano o sens polskiego udziału w tej awanturze, to o ropie milczeli, a za to twierdzili, że polskiemu wojsku do utrzymania sprawności operacyjnej potrzebne jest doświadczenie działań w warunkach wojennych. To znaczy: jedziemy mordować ludzi po to, żeby nie wyjść z wprawy w mordowaniu ludzi.

W krwi Afgańczyków i Irakijczyków ręce umoczyły rządy
   Millera (SLD)    2001-2004
   Belki (SLD)    2004-2005
   Marcinkiewicza (PiS)    2005-2006
   Kaczyńskiego (PiS)    2006-2007
   Tuska (PO)    2007-2014
   Kopacz (PO)    2014-2015
   Szydło (PiS)    2015-2017
   Morawieckiego (PiS)    2017-2021
— przez 20 lat nikt się nie wyłamał.

Ale nie to przeszkodziło mi w dalszym śnieniu. Że politycy są łotrami, w to od dawna nie wątpiłem. Mój problem polegał raczej na tym, że łotrowstwo nie spotkało się z żadną znaczniejszą reakcją społeczną. Protesty były nieliczne i rachityczne, Polska najwyraźniej popierała wyprawy łupieżcze do obcych krajów; nawet mimo tego, że wcale nie nam przynosiły łupy. Może dlatego, że nadal działaliśmy w niezłym anglosaskim towarzystwie, a poza tym działo się daleko i nie miało wpływu na nasze życie tutaj, między Odrą a Bugiem?

Jednak teraz już w żaden sposób śnić się nie da. Większa część polskiego wojska jest zaangażowana w niedopuszczanie pomocy do przemarzniętych, głodnych i chorych ludzi na granicy, którzy bez tej pomocy umierają, oraz w wypychanie ich przemocą na bagna. Polski podatnik sfinansował całe kilometry zwojów drutu kolczastego, a teraz finansuje budowę muru granicznego. Polskie media organizują koncerty na cześć granicznych oprychów. Polska opinia publiczna uważa, że wojsko wykonuje dobrą robotę, a jak któryś z przybyszów umiera, to sam sobie winien. W związku z tym
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
moja duma z bycia Polakiem
maleje.

Żegnaj, piękny śnie...


Ostatnia modyfikacja: 27 XII 2021