Gdybym wtedy wiedział o Ameryce tyle co teraz, nigdy w życiu nie użyłbym argumentu telefonicznego. Wybrałbym inny kierunek ataku: kolejnictwo, albo otyłość, albo że biją murzynów... -- nie, tego też nie, bo już nie biją. Jeśli ten Polonus nadal prowadzi w Ameryce swoją małą firmę budowlaną, to na pewno ma już komputer podłączony do internetu. Z witryny jego przedsiębiorstwa można się łatwo doklikać do elektronicznego formularza służącego do zamawiania usług, a także do formularza płatniczego, gdzie można uregulować należność podając numer karty kredytowej. Bez takiego wyposażenia gościu nie miałby czego szukać w biznesie.
Gwałtowny rozwój internetu nastąpił nie wbrew a właśnie dzięki powszechności i wysokiej jakości telefonii. Ameryka była przesycona telefonami i firmy telefoniczne nie miały się jak rozwijać, więc z radością rzuciły się na możliwość obsługiwania pajęczyny światowej. W Ameryce nie płaci się za połączenia lokalne, więc po zainwestowaniu w modem i w osobną linię telefoniczną możesz nigdy nie odłączać się od internetu. Ale modemy to już przeszłość. Obecnie trwa konkurencja między firmami łącznościowymi chcącymi zapewnić każdemu możliwie pełny i szeroki dostęp elektroniczny do świata. Jedne z tych firm zaczynały jako telefoniczne, inne jako telewizja kablowa, inne jako telewizja satelitarna -- ta zamierzchła historia nie ma już znaczenia, teraz każda z tych firm daje ci dostęp i do kilku linii telefonicznych na raz, i do 500 kanałów kiepskiej telewizji, i do policji (za specjalną opłatą wyjście domowego systemu alarmowego może znajdować się w komisariacie) i do szybkiego internetu. Jako bezpłatny upominek dostajesz alarm tornadowy, który wyje wniebogłosy, kiedy dyżurny meteorolog chce, żebyś udał się do łazienki bez potrzeby fizjologicznej.
Jednak same telefony, te tradycyjne sprzęty z mikrofonem, słuchawką
i przyciskami z cyframi, też ani myślą zanikać. Jednak sposób
ich używania ulega stałym zmianom. Najważniejszą zmianą jest, że
coraz częściej służą nie ludziom ale maszynom. No tak, zegarynka
i automatyczna informacja kolejowa też w Polsce istnieją, ale
rozmowa z nimi jest dość jednostronna. W Ameryce po nakręceniu
numeru instytucji najczęściej słyszysz:
-- Welcome to our Goodies Exchange Center, thank you for calling.
For a full description of our services -- press 1.
To make a purchase -- press 2.
To place your offer -- press 3.
itd.
Kiedy naciśniesz, dostaniesz nowe menu. Czasem każą ci nagrać własny
tekst -- ktoś oddzwoni. Czasem dają ci szansę rozmowy z żywym
urzędnikiem. Z takiej szansy nie warto korzystać, szkoda czasu.
Panienka po drugiej stronie mniej wie o własnej firmie niż
programista, który organizował to drzewo możliwości. Najwyżej ci
obieca, że się dowie i oddzwoni, ale to akurat możesz mieć bez jej
pomocy, od samej maszyny.
Telefony służą również do nękania obywateli niechcianą reklamą. Są w tym równie (a może i bardziej) skuteczne, co e-mail. Maszyna nakręca na raz setkę numerów telefonicznych. Zatrudniony pracownik wybiera sobie któreś ze światełek świadczących o tym, że abonent podniósł słuchawkę. Maszyna usłużnie wyświetla mu spis imion mieszkańców danego domostwa, żeby rozmowa brzmiała ciepło i prywatnie. Tak bywało. Teraz coraz częściej nie ma pracownika -- maszyna sama z entuzjazmem opowiada o nowym ubezpieczeniu na całe życie, a na końcu każe ci wstukać numer karty kredytowej. Taka opowieść nagrała się niedawno mojemu koledze na automatyczną sekretarkę -- maszyna nie zorientowała się, że rozmawia z maszyną. Błąd w programie.
Osoby, których numery telefoniczne są znane zbyt wielu maszynom, mogą mieć po kilkanaście takich telefonów przy każdej kolacji (ulubiony czas pracy maszyn telefonicznych). Wobec tego opracowano również linię obrony. Zaczęło się wiele lat temu od skarg operatorów ogólnoamerykańskiego numeru 911 obsługującego wszystkie pogotowia, policje i straże, że osoba po drugiej stronie drutu często podaje w stresie nieprawidłowy adres uniemożliwiając interwencję, od której może zależeć życie. Żeby temu zapobiec wprowadzono system identyfikacji numeru inicjującego połączenie. Jeśli masz odpowiednie urządzenie dekodujące, to osoba dzwoniąca może nie znać własnego numeru telefonu, ale ty go znasz.
System rozwijał się, aż stał się rozbudowany do granic kompletnego wyuzdania. Podłączasz swój telefon do gniazdka poprzez urządzenie dekodujące i jeszcze przed podniesieniem słuchawki widzisz na ekraniku numer i nazwisko właściciela aparatu inicjujacego połączenie. Albo informację, że ten ktoś zabronił podawania swojego numeru. Albo, że rozmowa jest z zagranicy. Dopiero po odczytaniu tej informacji decydujesz, czy jesteś w domu. Tak bywało. Obecnie zostawiasz decyzję samemu aparatowi telefonicznemu. W prosty sposób instruujesz go: dla następujących numerów jestem w domu i masz głośno dzwonić; dla następujących numerów oraz dla wszystkich, którzy zabronili podania informacji identyfikującej -- nie ma mnie i nie dzwoń; całej reszcie włącz sekretarkę i niech nagrają, co mają na wątrobie. To wycina większość spamu telefonicznego, bo firmy reklamowe na ogół nie chcą podawać informacji identyfikującej numer.
Jeśli jesteś poza domem i dzwonisz do swojego cudownego telefonu, żeby odsłuchać nagrane rozmowy (oczywiście musisz w tym celu wstukać numer identyfikujący), to poniewczasie możesz dojść do wniosku, że źle zaprogramowałeś swój telefon i ciągle jeszcze przychodzi zbyt wiele śmiecia. Na takie przypadki twój telefon ma opcję zdalnego programowania. Ta opcja otwiera pole do popisu dla hackerów, tym razem telefonicznych a nie komputerowych. A zresztą telefony, komputery i telewizory coraz bardziej zrastają się w całość, w której trudno stwierdzić, co jest czyje.
Wyobrażam sobie mojego Polonusa, jak właśnie wykrył, że jakiś
hacker przeprogramował telefon w jego firmie w taki sposób, że
naciśnięcie zera powoduje przesłanie do konkurencji wszystkich
nagranych zamówień od klientów. Polonus nie wie, co robić.
Kiedy zadzwonił ze skargą do firmy, która mu zainstalowała
telefon, usłyszał:
-- For requesting a new installation -- press 8.
For increasing the number of connections over an existing line
-- press 9.
For requesting an assistance with your phone -- press 0.
Ale właśnie zera nie może w żadnym wypadku nacisnąć!